Agarowe wariacje, czyli kokosowe mużelki :)

Kokosowa galaretka

Agar oczarował mnie przede wszystkim swoją nazwą :) Pierwszy raz przeczytałam o nim kilka lat temu u Bożeny Cyran-Żak, gdzie pojawia się pod nazwą agar-agar.

Dla tych, którzy pierwszy raz o nim słyszą, zacytuję fragment z Wikipedii:

Agar-agar, agar (E406) – substancja żelująca, której głównym składnikiem jest trudno przyswajalny przez człowieka cukiergalaktoza. Agar-agar w zimnej wodzie pęcznieje, natomiast dobrze rozpuszcza się w wodzie o temperaturze ok. 90-100 °C, a zestala się, tworząc rodzaj żelu w 40-50 °C. Zestalony żel roztapia się po ponownym podgrzaniu do 90-100 °C.

Agar jest uznawany za bezpieczny dodatek do żywności, dawki stosowane w przemyśle spożywczym są niegroźne. Jest słabo toksyczny, ale u niektórych ludzi może powodować reakcje alergiczne. Oficjalnie dopuszczony przez Unię Europejską.

Nie jestem fanką galaretek, chociaż kiedyś za żelki Haribo oddałabym wiele. Agar kupiłam przy okazji zakupów w internecie, gdy jak zwykle zabrakło mi paru groszy do bezpłatnej przesyłki. Trzeba było dorzucić coś do koszyka i tak padło na agar :)

Mużelki kokosowe powstały pod wpływem Smakoterapii. Takie cuda się tam wyczynia, że nie sposób przejść obojętnie. Gdy tylko ujrzałam te żelki, zapragnęłam je mieć!

A oto moje (s)twory :)

Kokosowe muszelkiZelki kokosowe

Składniki:

  • 200 ml mleka kokosowego
  • łyżeczka agaru
  • łyżeczka syropu klonowego

Wykonanie:

Mleko wymieszać z agarem i syropem. Zagotować. Przelać do foremek i schłodzić.

Dałam mniej agaru niż w oryginale, dlatego, że takie proporcje podano na opakowaniu mojego agaru. Galaretki dobrze się ścięły, chociaż jeśli lubicie bardzo sztywne, to warto dać go więcej. Poza tym w razie potrzeby można całość jeszcze raz podgrzać, co spowoduje powrót do stanu płynnego, następnie dodać więcej substancji żelującej. W mojej wersji wyszły tylko delikatnie słodkie. Warto przed rozlaniem do foremek posmakować i ewentualnie dosłodzić płyn.

W przypływie jakiegoś szaleństwa, a może tęsknoty za zielenią na zewnątrz (?), do części żelek dodałam spiruliny, czego jednak ze względu na niezbyt atrakcyjne właściwości smakowe, raczej nie polecam. Być może w przyszłości poeksperymentuję z bardziej jadalnymi dodatkami :)

Bialo zielone zelkiZelki ze spirulinąZelki agarowe

6 thoughts on “Agarowe wariacje, czyli kokosowe mużelki :)

    1. Nie wszystko co pojawia się na blogu jest zdrowe, ale zawsze staram się żeby było choć trochę zdrowsze od niezdrowego. A mleko kokosowe, agar i syrop klonowy na pewno nie należą do produktów niezdrowych, w przeciwieństwie do dużej ilości cukru zawartej w tradycyjnych żelkach.

      Pozdrawiam!

Comments are closed.