Długa przerwa

Długa przerwa to tytuł ostatniej płyty Towarów Zastępczych, jednak pasuje również do mojego wpisu. Głównym winowajcą mojej nieobecności są problemy techniczne na blogu. Coś zaatakowało mi stronę spamem – kilkaset niechcianych komentarzy w jeden dzień. I choć wszystkie od razu lądowały w koszu, to niebezpiecznie zwiększyły ruch na stronie i Mięsożerca musiał interweniować. Uporał się z tym, ale strona ciągle szwankuje. Niby wszystko działa, jednak nie w takim tempie, jakbym sobie tego życzyła. Jestem niecierpliwa i kilkuminutowe oczekiwanie na odzew mnie męczy.

Dziś obiecałam sobie spróbować i niestety już widzę, że nie jest dobrze. Tak więc w skrócie napiszę tylko, że jestem i mam się dobrze. Odżywiam się nie najgorzej, choć jak zwykle mogłabym pochłaniać mniej słodyczy (również tych zdrowych…).

Byłam niedawno na warsztatach, kolejnych z cyklu  Zdrowa kuchnia w codziennym gotowaniu dla siebie i dla rodziny. Tym razem sama, bo Mięsożerca się rozchorował. Gotowaliśmy zupy – krem z dyni i krem z pieczonego selera. Było pysznie. Moja dyniowa, choć zawsze wydawało mi się smaczna, chwilowo odeszła w zapomnienie. Nowy przepis jest wspaniały! Zupa wychodzi aromatyczna i bardzo sycąca. Może kiedyś się nim podzielę :)

A tak wyglądała:

DyniowaDo tego prażone pestki dyni, mniam!

Ze spraw nie kulinarnych to pochwalę się, że właśnie powiększyło się nam stado :) Jeszcze w tym roku przybędzie do nas piękny border collie. W tej chwili ma 10 dni i już zawrócił nam w głowie. Z pewnością jak tylko się u nas zjawi, podzielę się zdjęciami (jakoś przeboleję problemy techniczne…).

Pozdrawiam!

4 thoughts on “Długa przerwa

  1. Z ust mi to wyjęłaś! A w zasadzie z talerza:) Też czaję się do zrobienia zupy z dyni. Byłby to mój pierwszy raz. Czytałam i słyszałam o niej same pyszne komentarze. I się napaliłam :-)

    A psiak pewnie jest przeuroczy! My mamy jamnika „szlachetnego”. Dość błyskotliwy jak na pieska o małym rozumku:)

  2. Cześć Haniu, chciałam Tobie powiedzieć,że się odważyłam i zrobiłam zupę-krem z dyni:) Nie miałam pojęcia co z tego wyjdzie! Całe to krojenie (ale się naciachałam!), gotowanie i blendowanie wprawiło mnie w wesoły nastrój:) Nie wyobrażałam sobie smaku tej zupy. Myślałam, że będzie mdła albo o smaku trawy. Ale nie! Po prostu smakuje jak dynia:)
    P.S. Napisz coś o nowym piesku!

Comments are closed.