Motywujący wywiad z Malwiną – modelką Size Plus

To będzie o przemianie jaka może dokonać się w nas, wbrew wszystkiemu… O Malwinie, która z szarej myszki zmieniła się w pewną siebie, super kobietę :)

Od jakiegoś czasu poszukuję inspirujących osobowości, o których mogę wspomnieć na moim blogu. Ostatnio przypomniałam sobie o Tobie. Malwina – kobieta pewna siebie, odważna, ambitna… To pierwsze skojarzenia. Wydaje mi się jednak, że podczas naszego pierwszego spotkania, przemknął gdzieś temat, że przecież nie zawsze taka byłaś. Skąd więc ta zmiana?

Przede wszystkim zacznę od tego, że jest mi niezmiernie miło słyszeć taką opinię o sobie, od osoby, która rzeczywiście słabo mnie zna :) Opinia miła i zarazem prawdziwa. Masz rację, nie zawsze byłam odważna i pewna siebie.  Odkąd pamiętam byłam tzw. cichą i szarą myszką – nie lubiłam zwracać na siebie uwagi, uciekałam od tłumów, lubiłam samotność, a okres nastoletni jeszcze ten stan nasilił. Pewne wydarzenia w moim życiu zrodziły we mnie całą masę kompleksów i uprzedzeń – przede wszystkim do ludzi. Musiałam zmienić szkołę i przenieść się ze wsi do miasta, co było dla mnie bardzo ciężkim doświadczeniem. W szkole tej byłam nawet „kozłem ofiarnym i popychadłem”. Było naprawdę ciężko. Bałam się ludzi. Będąc już na studiach, los zaczął niespodziewanie się odwracać. Miałam to szczęście, że zaczęłam poznawać mądrych i równych sobie ludzi, z którymi łączyły mnie podobne tematy do rozmów i zainteresowania, zaczęłam się otwierać, dałam ludziom szansę na poznanie siebie, a sobie – na poznanie ich.

Po jednych studiach poszłam na kolejne. Tam również poznałam wielu ciekawych ludzi. Z niektórymi z nich mocna przyjaźń zawiązała się do dnia dzisiejszego i dzięki niej jestem jeszcze lepszą osobą niż do tej pory. Połączyły nas wspólne problemy życiowe i podobne zainteresowania. Mamy mnóstwo tematów do rozmów, myślę więc, że jest to znajomość do końca życia, bo jak sama wiesz w naszym życiu nikt nie pojawia się przypadkiem, a zawsze po coś, tylko trzeba umieć brać i dawać to co dobre.

Wcześniejsze doświadczenia wytworzyły we mnie mur psychiczny, na szczęście jednak nie taki nie do przebicia. Nie lubię się gniewać, nie tłumię urazy, nie zapominam krzywd choć je wybaczam, bo teraz tak mi łatwiej się żyje. Doświadczenia uczą, szczególnie te negatywne, które wzmacniają nasz charakter i nie pozwalają drugi raz popełnić podobnych błędów.

Zawsze o czymś skrycie marzyłam, ale nikomu się nie zwierzałam, bałam się odrzucenia i wyśmiania, że nie dam rady. Wtedy kiedy najbardziej potrzebowałam wsparcia, to go nie otrzymałam. Ponieważ tata nie poświęcał mi wystarczającej uwagi – pracował, a mama wcześnie zmarła, po mądrości życiowe uciekałam do psychologicznych książek. Zaczęłam bardzo dużo czytać. Dzięki książkom uwierzyłam, że mogę dać radę spełnić swoje marzenia, osiągnąć to co chcę, bo dlaczego nie? Dzisiaj wiem, że  to co nas ogranicza, to nasz umysł.

Po latach nie mam już żalu do taty, bo to właśnie od niego nauczyłam się, żeby nie oglądać się za siebie i żyć tu i teraz, bo przeszłość już nie wróci, a przyszłość może nigdy nie nadejść. Rób więc swoje, a ci którzy zechcą, zauważą to i polubią cię właśnie za to kim naprawdę jesteś.

Jesteś modelką tzw. Size Plus. To wymaga ogromnej pewności siebie i samoakceptacji. Nie miałaś z tym problemu? W końcu modelki tej kategorii ciągle budzą wiele kontrowersji.

Te modelki budzą wiele kontrowersji u osób, które nie rozumieją modelingu Size Plus. Modeling Size Plus, kojarzy nam się bardzo negatywnie, jesteśmy utożsamiane z modelkami zachodnimi. Dla wielu ludzi jesteśmy po prostu normalne – owszem, ale to zależy z kim się porównujemy, a porównujemy się z modelkami w rozmiarze 32 i mniejszym. Każdy rozmiar rządzi się swoimi prawami, nikogo też na siłę nie chcemy uszczęśliwiać, bo ludzie mają naprawdę różne gusta. My tylko chcemy znów spopularyzować sylwetkę przez lata zapomnianą – sylwetkę kobiecą. Tą, która ma wcięcie w talii, szerszą pupę i krągły biust, taką, która kojarzy się z pożądaniem i sex appeal`em, a osiągnięcie takiej sylwetki jest również wyzwaniem i wiąże się z ciężką pracą. Wszystkie musimy bardzo o siebie dbać. Aby to osiągnąć chodzę na siłownię, masaże, do dermatologa, kosmetyczki etc.

Dzisiaj niewiele rzeczy w sobie mi przeszkadza, chociaż nadal mam kompleksy, ale kto ich nie ma. Ogólnie absolutnie nie mam już żadnego problemu z samoakceptacją. Śmieję się, że moje zalety i charakter, które posiadam, miażdżą wszystkie moje wady :) Cóż, mądry był ten, który wymyślił afirmacje :)

Dbasz o zdrowie, dietę, ćwiczysz… Nie boisz się, że schudniesz? :-) Bo z jednej strony na pewno warto, ale z drugiej istnieje ryzyko, że w pewnym sensie przestaniesz być atrakcyjna dla branży.

Owszem, dbam o siebie i to bardzo mocno, chyba nawet tak bardzo, że jednak jeszcze chcę trochę schudnąć :) Wiesz, branża branżą, ale zdrowie jest jednak najważniejsze i z nim muszę liczyć się najbardziej. Modeling jest zajęciem „po pracy”, hobby, jak każde inne. Poza tym uwierz mi, że nigdy nie osiągnę sylwetki Victorii Beckham, bo po pierwsze nie mam takiej budowy ciała, a po drugie nie chcę. Podoba mnie się mój tyłek :) I wiem, że innym również :) Więc po co to zmieniać ? :)

Jak pokochać swoje ciało i jak sprawić, by czuć się w nim dobrze. Teraz, już, a nie za 10 kg mniej. Masz na to jakiś sposób?

Dziewczynom radziłabym, najpierw wzmocnić swoją psychikę i przestać się wiecznie z kimś porównywać. Nigdy nie będziemy tym, kim chcielibyśmy być, ponieważ wiecznie chcemy być doskonali, idealni i nieskazitelni. Idealna będę tylko dla tego, kto zaakceptuje mnie z moimi wadami i zaletami.

Bije od Ciebie bardzo pozytywna energia, którą potrafisz zarażać. Wiem to od naszego pierwszego spotkania. A skąd Ty czerpiesz siłę?

Dziękuję bardzo. Wiesz, chyba po prostu szczęście mi sprzyja :) Dziś mam wspaniałe relacje z tatą, wiem, że niektórzy nawet mi ich zazdroszczą :) Bardzo mi on w życiu pomaga, dopinguje, nie wywiera presji i przede wszystkim nie wtrąca się w moje życie. Pracowałam też na to, aby tak było, bo czasem nawet jemu musiałam się ostro sprzeciwić i odważnie mówić czego chcę i robić to :) Moim „energy drinkiem” jest również mój przyjaciel, o którym wspominałam. Pozytywna energia, jaka w nas wibruje, bardzo mnie uszczęśliwia. Niemalże każdego dnia budzę się z uśmiechem na ustach wiedząc, że mam kogoś takiego w życiu.

Nauczyłam się również dostrzegać piękno w małych rzeczach spotykanych na co dzień. Owszem – dążę do osiągnięcia wyznaczonych celów, ale nie za wszelką cenę. Krocząc tą ścieżką spotykam ludzi, z którymi nawiązuję różne znajomości, korzystam z okazji i rzadko kiedy mówię nie, bo dlaczego nie? :) Osiągnięcie wymarzonego celu, niestety nie daje gwarancji szczęścia. Czasem można być tak zmęczonym i wypalonym tą walką, że w końcu okaże się, że to wcale nie to… I nie będzie ani nowych znajomości, ani wspomnień, ani też wymarzonego celu. W rezultacie człowiek zostaje sam, smutny i samotny. Pamiętaj, że za 20 lat bardziej będziesz żałowała rzeczy, których nie zrobiłaś, niż tych, które zrobiłaś.

Najważniejsze zasady, którymi kierujesz się w życiu?

Jest tego wiele. Przede wszystkim to nie oglądać się za siebie, nie zazdrościć, żyć zgodnie ze swoim sumieniem i zasadami, uśmiechać się do ludzi, być życzliwą i pogodną, robić to na co ma się ochotę, nigdy niczego nie żałować i korzystać z otrzymanej szansy, bo drugiej możesz już nigdy nie dostać.

I na koniec może jakaś rada dla tych, którzy ciągle walczą ze swoim ciałem, zamiast je pokochać, zmieniają licząc, że to recepta na szczęście…?

Szczęście to stan umysłu. Dla każdego oznacza coś innego. Ciało jest tylko naszą otoczką, nad którą tylko my, za pomocą tego umysłu, jesteśmy w stanie zapanować. A umysł to opór przeciw innym ludziom i przed własnymi słabościami. Zbyt mocno koncentrując się na własnym ciele, z naszego życia mogą uciec nam inne przyjemne rzeczy. Mogą nas ominąć ludzie, których mogliśmy poznać, ale tego nie zrobiliśmy, bo przez własny wstyd, woleliśmy siedzieć w domu i użalać się nad losem nieszczęśliwego człowieka, którego sami stworzyliśmy.

Dziękuję! :)

Na koniec jeszcze kilka zdjęć Malwiny sprzed przemiany…

I kilka obecnych… :)

Jeśli podoba wam się Malwina, chcecie wiedzieć dzięki komu dzisiaj czuje się tak szczęśliwa oraz poznać jej podejście do życia, to polecam blog autorstwa Andrzeja i Malwiny Nie ma ściemy. Znajdziecie tam sporo inspiracji do życia, którymi oni dzisiaj się kierują.

3 thoughts on “Motywujący wywiad z Malwiną – modelką Size Plus

  1. super wywiad… i powiem Ci że Malwina ma świętą rację… „szczęście to stan umysłu” i tej wersji się trzymajmy
    :o))

  2. Bardzo sie ciesze, ze natknelam sie na Twoja strone a co za tym idzie i na ten wywiad, potrzeba mi duzo wsparcia i motywacji zeby cos w swoim zyciu zmienic, a sama nie jestem jeszcze na tyle silna….:)

    1. Mam nadzieję, że choć w maleńkim stopniu strona będzie dla Ciebie wsparciem. Zaglądaj częściej i pisz co Ci leży na sercu. Razem łatwiej :)

Comments are closed.