P90X i dieta wegańska – podsumowanie I etapu :)

Sałatka warzywnaZgodnie z zapowiadanymi tutaj zmianami, regularnie ćwiczę i jem wegańsko. Nieco ponad miesiąc to za krótki okres, by mówić o spektakularnej zmianie, jednak coś jakby drgnęło i postanowiłam podzielić się moimi odczuciami. Po pierwsze dzięki ćwiczeniom czuję, że w końcu robię coś dla siebie. Ćwiczę codziennie i naprawdę jestem z siebie dumna. Zrobiłam sobie zdjęcie całej sylwetki na początku mojej przygody, a kolejne kilka dni temu – po miesiącu. I… Jestem bardzo zadowolona, choć obawy były wielkie, bo waga jakoś nie chce współpracować i ubrania wcale nie robią się luźniejsze, a jednak na zdjęciach widać poprawę. Wygląda na to, że jednak tłuszczu ubywa, a mięśni przybywa. Uff! To teraz spokojnie zaczynam drugą fazę ćwiczeń :)

Trening P90X bardzo mi się podoba. Co prawda pompki w moim wykonaniu wyglądają komicznie, nie mówiąc już o próbach podciągania się na drążku, do tego męczę się strasznie aż czasem mi wstyd, ale ćwiczę. Stopniowo zwiększam ilość powtórzeń i obciążenie, co daje nadzieję na lepsze rezultaty w przyszłości. I wszystko zapisuję, żeby móc porównywać „co było” i „co jest”. Ćwiczenia są urozmaicone – codziennie inne, więc myślę, że szybko się nie znudzą, a w dodatku po raz pierwszy czuję, że ćwiczy całe moje ciało, a nie tylko poszczególne jego partie. W połowie zeszłego tygodnia czułam się strasznie połamana i obolała, na szczęście wszystkie objawy zniknęły i znów mam siłę, by dać sobie wycisk :)

A dieta? Jestem bardzo zadowolona. Okazuje się, że  całkowita rezygnacja z  mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego wcale nie jest aż tak trudna. Trzeba tylko przestawić myślenie i poszukać nowych możliwości w komponowaniu smaków. A poszukiwania te to fascynująca przygoda, która daje mi prawdziwą radość. Nie idzie mi to może jeszcze tak sprawnie jak tradycyjne gotowanie, jednak czuję, że to jest to :)

Podsumowując, dobrą drogę obrałam i mam nadzieję, że z jeszcze większym przekonaniem będę to mogła potwierdzić za 8 tygodni :)

Pozdrawiam!

2 thoughts on “P90X i dieta wegańska – podsumowanie I etapu :)

  1. powiem Ci że jestem pełna podziwu… dobrze Ci idzie… zawzięta jesteś jak diabli… ale tego można Ci tylko pozazdrościć… trzymam kciuki za następne etapy…
    :o)

Comments are closed.