Tydzień z dietą Ewy Dąbrowskiej – podsumowanie

Wytrwałam! Ależ jestem z siebie dumna :)

A teraz czas na podsumowanie, czyli co udało mi się osiągnąć.

  1. Po pierwsze opanowałam apetyt. I to jest największy sukces całej akcji! Ostatnio mocno się rozpuściłam… Odeszłam nieco od zdrowej diety i niestety coraz mniej smakowały mi proste potrawy. Musiałam wciąż kombinować, by zaspokoić nienażartego potwora. A teraz znów smakuje mi to co proste i naturalne. Jabłko stało się najsmaczniejszą przekąską, zielony koktajl – najlepszym śniadanie, a obiad z pełnoziarnistej kaszy, warzyw i fasoli najbardziej pożywnym posiłkiem.
  2. Ochota na słodkie również się zmniejszyła. Oczywiście w głowie mam zakodowane, że słodkie jest dobre i z tego się już nie wyleczę, ale uczę się nad tym panować. Właśnie czeka na mnie razowa kasza manna z jagodami i łyżeczką syropu klonowego. Słodkie, ale niekoniecznie niezdrowe. Idealna popołudniowa przekąska.
  3. Zgodnie z teorią dr Judith Beck wzmocniłam mój mięsień oporu. Tydzień szybko minął, a ja znów czuję, że umiem powiedzieć NIE słodkim i niezdrowym przekąskom. Może jednak ta moja silna wola nie jest aż tak słaba? Trzeba tylko potrenować ;)
  4. Waga też zadowolona – pokazała spadek o 2 kg.

Wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią, że to była dobra decyzja. Pozdrawiam! :)

 

2 thoughts on “Tydzień z dietą Ewy Dąbrowskiej – podsumowanie

Comments are closed.