Urlop

Znikam na kilka dni. Korzystam z okazji i przedłużam sobie weekend. Jedziemy do szwedzkiego jabłkowego raju w Österlen. Po powrocie opowiem jak to jest żywić się poza domem, bez dostępu do kuchni, gdy człowiek skazany jest na jedzenie tego co podadzą… Może rozsądek wygra z łakomstwem i w końcu uda mi się sięgać po zdrowsze dania, gdy zło jest na wyciągnięcie ręki?

Zabieramy rowery, więc na szczęście ruchu będzie pod dostatkiem. Może waga okaże się dla mnie łaskawa po powrocie? :)

Pozdrawiam!